W ubiegłą sobotę, na szutrowym odcinku gdzieś w Wielkopolsce odbyła się impreza typu co-drive, z udziałem przyjaciół naszego zespołu. „Chcieliśmy przede wszystkim podziękować osobom wspierającym nasze starty oraz pokazać znajomym jak ten sport wygląda z wnętrza rajdówki”. Każdy z przybyłych gości miał okazję usiąść na fotelu pilota rajdowej Astry i przejechać się wytyczonym odcinkiem specjalnym. Jako, że trasa miała luźną nawierzchnię, praktycznie nie prostowaliśmy kierownicy. Aby przeżycia były jeszcze większe wszystko odbywało się po zachodzie słońca, a więc z „elektrownią” na masce. Atmosfera była iście rajdowa i nie obyło się bez dwóch kapci złapanych podczas przejazdów oraz „zwiedzania zielonego”, już zaoranego (dla niewtajemniczonych mowa o wypadnięciu z trasy), szczęśliwie bezpiecznie zakończonego. Jednym wystarczył jeden przejazd, inni rezygnowali w połowie a niektórzy goście stwierdzali: „i to wszystko!?”.
